Szyderczy termin „panika moralna” jest formą emocjonalnego szantażu stosowaną od lat przez wielomiliardowe gałęzie przemysłu i ich lokajów – na przykład Big Tobacco, Big Tech, a zwłaszcza Big Porn – w celu stłumienia dyskusji na temat ich szkodliwych produktów. W tym gościnnym blogu eksperta technologicznego Johna Carra OBE, dowiadujemy się o niektórych taktykach stosowanych w celu utrzymania wysokich zysków branży i niewielkiej ingerencji. Czas się obudzić i odzyskać kontrolę. Widzieć oryginalny blog tutaj. 

„Kiedy usłyszysz wycie wilka…

Chcę przemawiać w obronie „paniki moralnej”. 

Jest to wyrażenie, które jest obecnie bardzo popularne, ponieważ coraz więcej osób zaczyna o nim mówić „zakaz dzieciom”  z posiadania telefonów komórkowych. Zobacz najnowsze raport przez Komisję Specjalną ds. Edukacji brytyjskiej Izby Gmin.

Powinniśmy jaśniej powiedzieć, że tak naprawdę nie mówimy o telefonach jako takich. Przyczyną problemów są media społecznościowe i aplikacje do przesyłania wiadomości.

Czym w ogóle jest „panika moralna”?

W moim odczuciu panika moralna to ludzie, zazwyczaj rodzice, którzy mówią, że dzieje się coś strasznego i niepokojącego w odniesieniu do życia i szczęścia ich dzieci. Same dzieci bardzo często mówią dokładnie lub prawie dokładnie to samo, co ich rodzice.

Nikt nie powinien szydzić ze zmartwionego rodzica lub zmartwionego dziecka. Zbyt często, raczej protekcjonalnie, snobistyczni ludzie i szwindle branżowi będą starali się zminimalizować lub odrzucić nastroje stojące za paniką. Mówią takie rzeczy jak "nie ma dowodu"  aby uzasadnić wyrażany niepokój lub pogląd. To całkiem blisko powiedzenia „nie wiesz o czym mówisz” ale to trochę zbyt niegrzeczne.

Big Tech może wypuścić nową aplikację, a potem schować się za S230 lub jego odpowiednikiem, podczas gdy my musimy się grzebać, żeby udowodnić, że się mylą.

Proszenie o dowody jest zawsze pierwszą taktyką blokującą stosowaną w branży. Wprowadza opóźnienie. Opóźnienie jest dobre. Kluczowi gracze w branży lubią status quo. To właśnie uczyniło ich bogatymi. Chcą zatrzymać z tego jak najwięcej i jak najdłużej.

Po raz pierwszy doświadczyłam tego w 1999 r., po jednym z pierwszych przypadków pielęgnacji włosów w Wielkiej Brytanii (Patrick Green). Powiedzieliśmy, że to może być zwiastun. "Nonsens. Sianie paniki. Gdzie są dowody? Jednorazowe”, – padła ostra odpowiedź. Powołano grupę roboczą. W 2001 r. grupa robocza opublikowała „Rozmawiaj mądrze. Mądry uliczny.” Przeczytaj jego zalecenia i płacz.

Nadużywanie naszej ufnej natury, czy mam na myśli „naiwność”?

Trudno sprzeciwić się gromadzeniu i analizie materiału dowodowego. Wręcz przeciwnie, potrzebujemy badań, potrzebujemy wiarygodnych dowodów, aby lepiej zrozumieć wszelkie widoczne problemy i lepiej ukierunkować zasoby, aby sobie z nimi poradzić.

Ale w tych samych latach Quelle niespodzianka okazało się, że od początku było się czym martwić. Kiedy wreszcie i bezspornie przedstawiono dowody, okazało się, że ludzkie lęki, spostrzeżenia, instynkty i obawy mają jednak coś realnego.

Co więcej, teraz wiemy, że niektóre firmy technologiczne od początku wiedziały, co się właściwie dzieje. Zataili lub zaprzeczyli dowodom. Podobnie jak wcześniej Big Tobacco i hazard, Big Tech znalazł ludzi i sposoby na utrzymanie czołówki. To niesamowite, co potrafią zrobić pieniądze.

Zmanipulowano i wykorzystano nasz brak zasobów, naszą ufną naturę i naiwność. Zbyt wiele dzieci zapłaciło zbyt wysoką cenę.

Wilk

Nie pamiętam ani nie mogę znaleźć, kto to powiedział jako pierwszy, ale „Jeśli jesteś w lesie i słyszysz wycie wilka, nawet jeśli go nie widzisz, mądrze jest założyć, że wilk gdzieś tam jest i odpowiednio zareagować”.

Nie twierdzę, że wszystko należy wywrócić do góry nogami na podstawie jednego złego lub niefortunnego incydentu z aplikacją, ale nie powinniśmy tak szybko odrzucać tych, którzy żądają natychmiastowej reakcji. W wielu branżach w przestrzeni konsumenckiej „wycofanie produktu” często opierają się na jednym przypadku, gdy coś poszło nie tak.

Koniec z fałszywymi analogiami

Proszę zatem, aby nie było już żadnych całkowicie fałszywych porównań na przykład o tym, jak pojawienie się magnetowidów wywołało ogromną panikę moralną, która do niczego nie doprowadziła. Nie było masowego wymierania dzieci.

Tik Tok, Snapchat i tym podobne nie są analogiczne do rejestratorów wideo. Ich wpływ jest o cały rząd wielkości większy.

Po czyjej stronie jesteśmy?

Czy my, obrońcy dzieci, powinniśmy stawiać w sytuacji, w której pozornie stoimy po stronie przemysłu, argumentując, że dzieci powinny mieć dostęp do przestrzeni, które w przeszłości stwarzały dla nich liczne zagrożenia?

Nie ma sensu mówić: „Ach tak, ale chcemy, aby te przestrzenie były bezpieczniejsze i lepsze niż obecnie”.  Wiemy, że nie są tak bezpieczne, jak mogłyby i powinny być, ale mogą nie być tak bezpieczne przez dłuższy czas.

Wymagania „Bezpieczeństwo z założenia”, w Wielkiej Brytanii ustawa o bezpieczeństwie w Internecie z 2023 r. i powiązane regulacje, może jeszcze minąć trochę czasu, zanim zaczną obowiązywać w szerokim rozpowszechnieniu technologii cyfrowej. Organizacje finansowane przez branżę, takie jak „NetChoice”, i tak je kwestionują. Czy wspomniałem, że opóźnienie oznacza pieniądze dla Big Tech? Janus żyje, ma się dobrze i mieszka w Kalifornii.

W rzeczywistości nie powinniśmy mówić rodzicom:  „wyluzuj, nie bądź głupim kolesiem” i, przynajmniej w domyśle, kazanie im, żeby pogodzili się z tym i dali swoim dzieciom smartfony, ale może poświęcyli połowę swojego czasu na jawie, aby zapewnić dzieciom bezpieczne korzystanie z telefonów.

Wysłuchajmy tego dla zasady ostrożności, a przede wszystkim nie dajmy się złapać w pułapkę bycia cheerleaderkami z powodu algorytmicznej arogancji i zaniedbania.

Czy zakaz zadziała, czy będzie dobrą rzeczą? Prawdopodobnie nie. Ale nie do końca o to chodzi.”

 

Jeśli chcesz poznać taktykę przeciwdziałania wpływom Big Tech i Big Porn, skontaktuj się z nami i zapoznaj się z materiałami na naszej stronie. Aby zrozumieć, dlaczego panika moralna jest uzasadniona, zobacz nasze blogi Kampania dezinformacyjna branży pornograficznej, część pierwsza i Kampania dezinformacyjna branży pornograficznej, część druga.